Wywiad w Kurierze Kaszubskim – zapraszam.

„Moimi pasjami jest szkolnictwo i sport. I to chciałbym realizować na wyższym poziomie”

Dariusz Tryzna: Pytanie podstawowe. Czy będzie Pan kandydował w wyborach do sejmu i skąd ta decyzja?

Dariusz Męczykowski: Na niwie samorządowej działam już ponad 20 lat. Zaczynałem od gminy a dziś jestem radnym Sejmiku Województwa Pomorskiego. To już czwarta moja kadencja.

Od pierwszego roku postrzegałem to jako duże wyzwanie. Pełnienie funkcji radnego sejmiku to konieczność koordynacji z jednej strony zaangażowania społecznego, a z drugiej innych aktywności z życiem zawodowym i rodzinnym. Na tym poziomie jest dużo większa odpowiedzialność za decyzje, czy inne podjęte działania. Dla osoby funkcyjnej w sejmiku, a chcę przypomnieć, że byłem 8 lat przewodniczącym Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, te wymagania zwielokrotniają się. Jak słyszę od mojego otoczenia, poradziłem sobie z tymi wyzwaniami. Chcę teraz realizować działania na niwie sportu i szkolnictwa na wyższym poziomie.

DT: Czy to prawda, że startuje Pan z list PSL-u? Niektórzy pytają dlaczego?

DM: To proste. Przynajmniej dla mnie. Mocny skręt w lewo Platformy Obywatelskiej spowodował, że nie widzę w niej miejsca dla siebie. To już nie ta formacja, do której kiedyś przystąpiłem. To co teraz ma ona na swoich sztandarach, kłóci się z wartościami wyznawanymi przeze mnie.
Wiara i kościół dla całej mojej rodziny to wartości nadrzędne. Tak zostałem wychowany. Ponadto nie wstydzę się powiedzieć, zresztą wie to moje całe otoczenie, że w swoim życiu doświadczyłem opieki Opatrzności.
Cenię sobie przyjaźń niektórych osób z Platformy Obywatelskiej. Szanuję ich i uważam, że dalej możemy ze sobą współpracować. Natomiast co do kierunków samej formacji mówię „nie”.

Chciałbym podkreślić, że dziś jestem bezpartyjny. Jeszcze przed wyborami samorządowymi otrzymałem propozycję od PSL-u i z niej skorzystałem. Chcę kontynuować tę współpracę. Stąd znalazłem się na listach tej formacji. Zaproponowano mi, abym sam wybrał miejsce, oczywiście poza „Jedynką”. Zdecydowałem się na ostatnie. Stąd moje hasło: „Ostatni na liście, pierwszy w działaniach dla ludzi”.

DT: Jeżeli zostanie Pan posłem, czym chce się Pan zająć?

DM: Tak jak zaznaczyłem wcześniej, chcę dalej kontynuować swoje pasje, które realizuję przez całe życie zawodowe. Jestem nauczycielem. To szkolnictwo z zaznaczeniem szeroko rozumianej aktywności ruchowej dzieci i młodzieży to pierwsza z moich pasji. Z niej poniekąd wywodzi się druga – sport. Sam byłem kiedyś sportowcem, a dziś kontynuuję tę przygodę z piłką ręczną, jako trener i działacz.

W pierwszej pasji przeszedłem drogę, od zwykłego nauczyciela do dyrektora szkoły. Nie bez znaczenia jest też 12 lat, które poświęciłem pracy w Komisji Edukacji, Kultury i Sportu Sejmiku Pomorskiego. Kierowałem nią przez dwie kadencje, w czasie gdy samorząd pomorski podejmował poważne decyzje w sektorze szkolnym. To był okres kiedy ważyły się decyzje o tak wielkich programach jak np. „Zdolni z Pomorza” czy te dotyczące szkolnictwa zawodowego.

W drugiej pasji uważam, że też osiągnąłem sporo. Dowodem obecność drużyny UKS PCM – żeńskiej piłki ręcznej w najwyższej lidze rozgrywek. To było naprawdę wyzwanie. Fachowcy wiedzą, że w zderzeniu amatorskiego sportu, który reprezentowała nasza drużyna z drużynami zawodowymi, wygrywają te ostatnie.

DT: Mówi tu Pan o tym sporcie bardzo widocznym. Wiem, że działa Pan też w Szkolnym Związku Sportowym.

DM: Cieszę się, że Pan redaktor wywołał ten temat. Swoje umiejętności organizacyjne chciałem też wykorzystać dla dobra sportu, tego szkolnego. Ważne jest, to zawsze podkreślam, aby nasze dzieci miały jak najwięcej ruchu i zabawy. Szczególnie teraz, kiedy musimy je odrywać od Internetu, laptopów czy telefonów.

W SZS działam od wielu lat. Dziś jestem członkiem zarządu krajowego. Jeszcze niedawno przewodniczyłem pomorskiemu. Muszę pochwalić się, że wtedy udało mi się zrobić rzecz, która procentuje do dziś. Udało mi się ściągnąć z Warszawy pieniądze na Szkolne Kluby Sportowe. Dziś działają one w każdej placówce naszego województwa. Powtarzam, każdej. Dzięki temu SKS skupia ponad 1150 grup. Ćwiczy w nich 30 tys. dzieci. Mają do wyboru ponad 60 aktywności. To naprawdę jest rzadkie w skali kraju osiągnięcie. Zostało to dostrzeżone przez ministerstwo, przez kierownictwo w Warszawie.

DT: W takim razie, jakie powinno być według Pana polskie szkolnictwo, aby mogło podołać wyzwaniom nadchodzących czasów?

DM: Edukacja w Polsce powinna być dostosowana do europejskich uwarunkowań. Mam tu na myśli języki obce, informatykę i inteligentne technologie. Powinniśmy zachęcać młodych ludzi do przedmiotów technicznych. To, co udało się nam z sukcesem zrobić na Pomorzu. Tu coraz częściej wybiera się uczelnie techniczne. Kolejnym sukcesem szkolnictwa w pomorskim jest to, że my kształcimy w każdym powiecie pod potrzeby lokalnego rynku. Współpracujemy z tymi przedsiębiorcami, którzy zatrudniają młodocianego pracownika. Wykorzystujemy sprawdzone rozwiązania w kształceniu zawodowym. Absolwenci naszych szkół zawodowych idąc do pracy zarabiają coraz lepsze pieniądze. Bo chodzi o to, aby zostawali tu na Pomorzu, w Polsce, aby nie wyjeżdżali za granicę. Potrzeba, aby tu zakładali swoje rodziny. Uważam, że będzie to motorem dla rozwoju Pomorza i Polski.

DT: Podkreślił Pan, że jest mu blisko do PSL-u. Na koniec zapytam więc, czy nie zadrżało Panu serce, kiedy partia ta weszła do Koalicji Europejskiej wspólnie z „Wiosną Biedronia” itd.?

DM: Zadrżało. Wyraziłem jasno swój pogląd do przewodniczącego PSL Władysława Kosiniaka – Kamysza. Dzisiaj mamy koalicję z Kukizem, którą w pełni popieram. Chcę działać ponad podziałami. Być dla mieszkańców małych miejscowości i miasteczek naszego regionu. Chcę zająć się ich sprawami. Wierzę, że tak jak na szczeblach niższych potrafiłem rozmawiać z ludźmi, tak będzie i teraz. Wyznaję zasadę, „Głosujesz na mnie – Wymagasz ode mnie”.

DT: Dziękuję za rozmowę.